Ania w kinie

Ania w kinie: Cicha Noc

Cicha noc wygrała Gdynię i wypadałoby właściwie albo paść na kolana albo powiedzieć, że trzy na dziesięć, co tam mi Złote Lwy. I historycznie rzecz biorąc, to ja rzeczywiście nie zawsze się z nadmorskimi wyborami zgadzam. Ida – wiadomo, był zachwyt nad kadrami i kolorami w czerni-bieli. Ale Bogowie czy Body/Ciało? Niekoniecznie. Ba! Nawet nad wyniesioną pod niebiosa Ostatnią rodziną trochę pomarudziłam. Co w takim razie sądzę o Cichej Nocy? Otóż sądze to, że to był film bardzo pode mnie i może dlatego jestem bardziej uszczypliwa i chciałabym jeszcze więcej i jeszcze lepiej. Obiektywnie – o takie polskie kino walczyłam. Subiektywnie – ojeju, mogło być idealnie, a tak do końca to nie było.

W tym wpisie trochę spoilerów będzie więc jeśli przyszliście po poradę iść czy nie iść, to po pierwsze iść, a po drugie zachęcam do przeczytania pierwszej części tekstu. Pod napis “UWAGA SPOILERY” zajrzeć polecam tym, którzy widzieli już, bo nawet jeśli spoilery wam miłe to trudno będzie wam się bez obejrzenia do mojego delikatnego narzekania ustosunkować.

Co mi się podobało?

We wstępie napisałam, że Cicha Noc to jest film pode mnie. Jest kameralny, właściwie bez patosu, a do tego prawdziwy jak mało co. Nie trzeba się urodzić na krajeńskiej prowincji pod koniec lat 80-tych żeby tę prawdziwość docenić, ale jeśli za oknem mieliście zadupie, na meblościance naklejki, a na rodzinnej imprezie napitych krewnych to będą dreszcze. Zawsze hejtowałam wieś Smarzowską czy każdą inną, która nie wydawała mi się moja. TO JEST MOJA WIEŚ, LUDZIE #TOPRAWDA #TAKBYŁO

Na szczególne pochwały zasługuje też scenariusz (fabuła – niekoniecznie, ale o tym niżej). W dialogach nie ma fałszów, w przeciwieństwie do fałszów i braku fałszów na skrzypcach. Wierzyłam na ekranie i starszym od siebie i młodszym od siebie i tym w moim wieku – rzadkość. Jasne, wśród genialnych dialogów zdarzały się trącące Wielkim Tematem monologi, ale na ekranie nie było nigdy nudno. I mimo całej masy postaci, żadna nie była niepotrzebna. Wizualnie – Sobociński jr. robi robotę, a film w filmie gra genialnie.

Cicha Noc to film, który ma jeszcze jedną, szalenie rzadką cechę.
Trudno mi wyobrazić sobie widza, który Cichą Nocą mógłby być rozczarowany. Coś dla siebie znajdą i hardkorowi fani polskiego kina i ci, którzy przyszli bo myśleli, że to koncert kolęd pod batutą Dawida Ogrodnika. Ludzie, którym do szczęścia wystarcza cichy film o cichej nocy i ci, którzy z kina muszą wyjść z przewróconym żołądkiem i złamanym sercem.

Jeśli nie byliście na seansie to serdecznie zapraszam do kina. Jeśli byliście to czytamy dalej!

UWAGA SPOILERY

Co mi się mniej podobało?

Wątek twistowy-dzieciowy, zresztą okrutnie przewidywalny.

Bo widzicie z filmami to jest tak, że albo reżyser próbuje na końcu nas zaskoczyć jakimś wielkim twistem, albo próbuje tym twistem zaskoczyć bohatera, mając nas-widzów za wszechwiedzących kompanów. I ja nie jestem do końca pewna jak to miało być z sytuacją na linii Ogrodnik-Ziętek. Bo rączkę w górę, kto rzeczywiście zaskoczył się brejking niusem. Ojezu i jeszcze to ujęcie na telefon na ziemi dla szczególnie niezorientowanych. Dostawaliśmy winnym bratem po twarzy tyle razy, że zaczęłam się zastanawiać, że może tak miało być i może to tylko biedny Ogrodnik miał nim po twarzy nie dostać. Ale chyba nie, co?

Jasne, płód stanowił dla głównego bohatera motywację i co tam jeszcze. I jasne, decyzja o tym co zrobi, kiedy z funkcji ojca zdegraduje się na ojca co najwyżej chrzestnego, jest ważna. Ale dla mnie o wiele ciekawsze było eksplorowanie tej mniej skandalicznej części fabuły, a nie tej gdzie nie wiemy kto właściwie ma dziecko, z kim i czy Aśka istnieje. Na początku filmu równanie z niewiadomymi bawiło, im dalej w las (hehe), tym mniej stawało się intrygujące.

Nie zrozumcie mnie źle – to nadal jest bardzo udany film, bardzo bardzo. A jak pożar mi się podobał! I te strzelające rozpuszczalniki Czechowa. I ta matka, która przysięgam, że się trochę z pożaru cieszyła. I ja w tym kinie z tym Dostojewskim, który już dawno przekonywał, że nie wie czy da się patrzeć na pożar bez pewnej przyjemności. Ja patrzyłam i na pożar i na Cichą Noc z przyjemnością ogromną.

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply