Bardzo Rychtyg Książki

Bardzo rychtyg: Przedwiośnie

Nie o Żeromskim i nie o szklanych domach dzisiaj, bo nie o takie przedwiośnie w tym odcinku bardzo rychtyg chodzi. Mówię raczej o tym niewygodnym okresie w roku, kiedy dla zasady chowam już zimową kurtkę na dno szafy, mimo że na dworze jest zimniej niż w listopadzie, kiedy to tę kurtkę z namaszczeniem nosiłam. No, ale w końcu przedwiośnie, nie? Podobno to ma być ten tydzień, w którym temperatura na dobre podniesie się o jakieś piętnaście stopni, a my wrócimy do życia. Idealny moment na zapoznanie się z kilkoma pozycjami przejściowymi na przejściowe dni.

 

Następne życie – Atticus Lish
Książka

Z książkami mam tak, że nie zawsze jestem w pół kroku za rynkiem wydawniczym, ale akurat powieścią Preparation for the next life Atticusa Lisha zachwycałam się ponad dwa lata temu. Wtedy nie miałam gdzie o tym napisać, ale teraz, kiedy książka została wydana w Polsce jako Następne życie, umieszczam ją od razu w bardzo rychtyg, bo to jest pozycja bardzo, bardzo dobra.

Trochę tu Dostojewskiego, trochę któregoś z autorów Wielkich Amerykańskich Powieści (it’s a thing!), a wszystko dzieje się w postwrześniowej rzeczywistości. Mamy Skinnera – żołnierza z traumą i Zou Lei – Chinkę bez zielonej karty. To, co następuje potem jest bardzo smutne, bardzo niesprawiedliwe i bardzo oczyszczające. Przygotujcie się na silne emocje i okazję do przekalkulowania swojego życia w kontekście tytułowego konceptu “przygotowania na następne”. Szczególnie polecam fanom amerykańskich klimatów – Nowy Jork jest równorzędnym bohaterem powieści.

 

Fanfik i Slash – Natalia Osińska
Książka

Skoro mamy już w artykule dramat na skalę światową, to pora na serię dramatów na skalę kosmiczną, bo tylko takie zdarzają się, jak się ma siedemnaście lat. I trochę mi smutno, że kiedy ja miałam siedemnaście lat, to takich książek jak Slash i poprzedzający go Fanfik nie było. To powieści dla młodzieży, ale do przeczytania bez bólu zębów też przez dorosłych i być może dorosłym właśnie je najbardziej polecam. Autorka – Natalia Osińska nie boi się podejmować tematów z półki, która nie została wytarta już Anią z Zielonego Wzgórza czy Jeżycjadą. Jeżycjada przewija się w większości publikacji o Fanfiku i Slashu nie tylko dlatego, że mowa o literaturze młodzieżowej. Otóż to kolejna seria książek, której bohaterowie mieszkają w Poznaniu – przyznanie im odznaki bardzo rychtyg jest więc bardzo adekwatne, akuratne wręcz.

Niebanalna powieść o młodzieży, a do tego sporo nawiązań do kultury fanowskiej (a w drugiej części także do musicalu Hamilton, och jak bardzo muszę się zebrać i pojechać!) – powinni położyć kilka sztuk książki w każdym pokoju nauczycielskim w tym kraju.


Terraformacja Marsa
Gra planszowa

Jak przystało na przedwiośnie, planeta budzi się do życia. I tym razem wcale nie chodzi o naszą poczciwą Ziemię tylko o Marsa. A Mars jest bardzo in vogue, a o grze dotyczącej jego kolonizacji, czyli właśnie Terraformacji Marsa, słyszałam już od dawna. Czy wydawało mi się, że to gra dla mnie? Niekoniecznie, bo rzecz wydawała się szalenie skomplikowana. Na szczęście na zakup gry (i nauczenie się reguł) zdecydowali się nasi planszówkowi partnerzy-sąsiedzi, a ja miałam okazję przekonać się, że to bardzo wciągająca rozgrywka.

Terraformacja MarsaRobi wrażenie, nie? A tu nie widać błyszczących sześcianów – pieniążków, za które każdy gracz da się (w grze) pokroić. Ilustracja ze strony Fryxgames


W Terraformacji Marsa chodzi o stworzenie na tej planecie infrastruktury przyrodniczo-przemysłowej. Jako reprezentanci różnych korporacji budujemy oceany, lasy, miasta, przy okazji podnosząc parametry temperatury i tlenu w powietrzu. Naszym celem jest stworzenie optymalnych warunków do życia, przy okazji zdobywając największą liczbę punktów. Pomaga nam ciekawy system budowania silnika napędzającego nasze wszystkie działania. Żeby nie było za łatwo nigdy nie wiadomo kiedy uderzy w nas akcja przeprowadzona przez przeciwników przy użyciu specjalnych kart (ej no, my też możemy ich dojechać!).

Rozgrywka trwa jakieś dwie godziny, a mnogość opcji sprawia, że na pewno nie znudzi się po jednej sesji. Mnie się nie znudziła, a mnie to potrafi się wszystko znudzić, no naprawdę. To jak? Gramy i powtarzamy za Elonem – chciałbym umrzeć na Marsie, byle nie podczas lądowania.

You Might Also Like...

2 komentarze

  • Reply
    nieśmigielska
    5 kwietnia 2018 at 09:34

    Napaliłam się na „następne życie” jak szczerbaty na suchary (beskidzkie, najlepsze), a tymczasem nie ma jej w żadnej ze znanych mi bibliotek, dzięki Ania 😉

    Fanfik czytałam, co prawda czułam się już trochę za stara (ale przy czytaniu jeżycjady jest znacznie gorzej) , ale też miałam poczucie, że to bardzo potrzebna książka. Pół żartem, pół serio myślę, że może uratować kilka młodych żyć. To powinna być lektura imo.
    Nawet nie wiedziałam, że jest kontynuacja, chętnie sobie po nią sięgnę.

    • Reply
      Ania
      9 kwietnia 2018 at 07:28

      Wydana dopiero co, ale przez Wydawnictwo Poznańskie więc może czynnik lokalny wpłynie na zaopatrzenie bibliotek 🙂

Leave a Reply