Ludzie Rychtyg życie

Co powiedziałabym 19-letniej sobie?

Nie wiem jak wy, ale ja bardzo chciałabym być idealnym świadkiem, gdyby policja mnie kiedyś potrzebowała. I jedną z moich dużych obaw jest to, że pewnego dnia służby do mnie zadzwonią i powiedzą “A co Aniu robiłaś tego i tego dnia?”, a ja powiem “oranyboskie nie pamiętam, ale znam rejestrację samochodu, który dzisiaj rano jechał z psem, a mi się wydawało, że pies jakby nieszczęśliwy, więc zapobiegawczo zapamiętałam, gdyby się okazało, że to uprowadzenie”.

No i z tego też powodu bardzo lubię czternaste dni października, bo wtedy na ogół pamiętam co robiłam i rok wcześniej i dwa lata wcześniej i nawet dwadzieścia dziewięć lat wcześniej, bo właśnie wtedy, między wiadomościami sportowymi, a pogodą przyszłam na świat.

A już zupełnie dobrze pamiętam co robiłam równe 10 lat temu. Ledwo co przeprowadziłam się z małej Krajenki do wielkiego Poznania. Ledwo co zaczęłam studia, chociaż zdążyłam się już zorientować, że łatwo nie będzie. Ledwo co zrozumiałam, że może wynajmowanie 3-pokojowego mieszkania z jednym tylko oknem to nie “nowoczesny design” jak tłumaczyłam mamie miesiąc wcześniej. Wszystko było ledwo co, a my siedzieliśmy przy biurku (pod jedynym oknem) i puszczaliśmy muzykę. Nie było fejsika, nie było instagrama, social media były w moim życiu obecne w postaci MySpace, a moim głównym dylematem było rozstawienie Top 8 przyjaciół na profilu – kto miał majspejsa ten wie!

I ja siedziałam wtedy na tych impromptu urodzinach pewnie w ulubionych spodenkach z Abercrombie, które, jak przypuszczam dzisiaj, były tak podrobione, że łoś przypominał bardziej jelonka, ale co ja tam w 2007 roku o fashion from America wiedziałam. I to też nie było tak, że nie miałam wtedy nad sobą mądrych głosów mądrych ludzi, którzy chętnie powiedzieliby mi jak żyć. No, ale wiecie gdzie to miałam, mniej więcej tam gdzie łosia na spodenkach.

Ale dzisiaj, z mądrością osoby, która wie, że parówki na lunch nie są najlepszym wyborem, ale i tak je w tym tygodniu jadła, mogę swojej dziewiętnastoletniej wersji powiedzieć kilka dobrych rad.

Otóż Aniu AD 2007:

    – Nie przejmuj się wszystkim! [Tutaj chwila przerwy, na śmiech i tej Ani sprzed lat i tej obecnej, bo chociaż przejmowanie się jest mało rychtyg, to wyleczyć z niego całkiem trudno].
    – Skończ przygodę z filologiami na licencjacie – potem będzie już tylko średnio ciekawie. Pamiętasz jak bardzo lubiłaś zadania z matematyki? Zrób coś z tym. Za parę lat i tak trafisz do IT, a będzie ci łatwiej.
    – Dobrze, że dzwonisz do domu – dzwoń regularnie, za 10 lat będzie mniej osób, do których możesz dzwonić.
    – Przestań farbować włosy na własną rękę. Są żółte, a za parę miesięcy będą przez jakiś czas zupełnie siwe. Będziesz siwa zanim siwa będzie Lady Gaga i nie będzie w tym nic cool.
    – Zapisuj najlepsze chwile. Zapamiętasz może najlepszych osiem i potem będziesz opowiadać w kółko te osiem historii.
    – Nie chcesz czegoś robić? Nie rób tego. Nie czuj, że musisz spełniać prośby wszystkich znajomych i znajomych znajomych. Na ogół już nie wiadomo jak się nazywają.
    – Nie żryj chipsów, bo ja teraz muszę zdychać na fitnessach, żeby to naprawić. Glutenu też nie jedz, bo chyba ci nie służy.
    – Krem do twarzy. Kup go.
    – Dane historyczne pokazują, że ludzie, którzy mieli poprawki poradzili sobie w życiu wspaniale, wyluzuj.
    – Czytaj. Ale nie tylko Dostojewskiego i nie tylko Szekspira. Jakiejkolwiek odmiany losu nie zaserwujesz sobie efektem motyla wynikającym z tych porad, to źle na czytaniu książek nigdy nie wyjdziesz.
    – Nie przyzwyczajaj się, że dryfowanie to dobra taktyka. Że skoro los coś podrzucił to fajnie i nie ma co zastanawiać się nad zmianą kursu. Nie dryfuj, bo potem ciężko jest zmusić się do wiosłowania.
    – Nie zastanawiaj się nad tym, czy ktoś cię lubi i czemu nie i jak możesz to naprawić. Może cię nie lubi bo ciągle gadasz o Krajence, a może dlatego, że masz śmieszniejsze dowcipy – za parę lat nie będziesz pamiętała o co i kogo chodziło. I gadaj ciągle o Krajence, wiadomo!
    – Zainteresuj się bitcoinami jak już się pojawią.

A przede wszystkim:

    – Zakręć kaloryfer jak będziesz jechać do domu na Wielkanoc. Uwierz mi, byłoby baardzo gorąco po powrocie gdybyś jednak tego nie zrobiła. A pan, który przyszedłby naprawić urwany gwint mógłby przykładowo być ex-mafiosem, albo tak mogłyście ze współlokatorkami myśleć. A i bez tego macie ciekawie na tej Wildzie, więc może jednak dopilnuj tego kaloryfera.

Happy birthday to me!

You Might Also Like...

6 komentarzy

  • Reply
    DD
    29 października 2017 at 11:34

    Nice 🙂

  • Reply
    Monika
    29 października 2017 at 11:45

    Świetne rady, zgadzam się ze wszystkimi. No sle trzeba zebrać te kilka lat i sporo doświadczeń, żeby wiedzieć, co można olać i co naprawdę jest ważne.

  • Reply
    Pomysłowa
    29 października 2017 at 11:57

    Ja nie pamiętam tak dokładnie, co robiłam danego dnia rok temu i parę lat temu, chyba, że to jakaś wyjątkowa data, albo Facebook mi przypomni ? Chyba trochę Ci zazdroszczę tej pamięci, bo łatwiej wtedy byłoby mi ocenić, czy się rozwijam ? Wszystkiego najlepszego! ☺

  • Reply
    Klaudia Kałążna
    29 października 2017 at 20:19

    Bardzo podoba mi się Twój wpis. Robię często w czasie warsztatów lub pracy indywidualnej takie ćwiczenie, w którym proszę, by każdy wyobraził sobie siebie w wieku siedemdziesięciu lat. Potem pytam: jaką radę dał(a)byś sobie w wieku lat siedemnastu? I najczęściej padają odpowiedzi: „Nie przejmuj się tak bardzo opinią innych ludzi” oraz „Żyj odważnie i działaj w zgodzie ze sobą”. Bardzo to przypomina to także odpowiedzi ludzi, o których pisała pielęgniarka Bronnie Ware w książce ” Czego najbardziej żałują umierający?”. Przesyłam serdeczne pozdrowienia!

  • Reply
    BiancaGoodMood
    29 października 2017 at 21:46

    / I co z tymi bitcoinami?:-) inwestujesz?

  • Reply
    Edyta Moj kawałek podłogi
    30 października 2017 at 10:35

    ja bym się też musiała zastanowić, czasem fajnie spojrzeć na własne życie z perspektywy 🙂

Leave a Reply