Jedzenie Podróże

Gastromiasto: Jedzenie w Pradze

Każdy wyjazd to gastrowyjazd. Nie wyobrażam sobie polowania na korzystne przejazdy, noclegi w ciekawych miejscach czy miejscowe atrakcje bez solidnego riserczu lokalnej sceny kulinarnej.

Czasami od razu trafiamy na wspaniałe miejsca pokroju wetlińskiej Chaty Wędrowca (naleśniku gigancie, jak bardzo za tobą tęsknię!), czasami, mimo długich poszukiwań nie znajdujemy naprawdę nic ciekawego online (Szklarska Porębo zasługujesz na coś lepszego!). Nawet wtedy próbujemy “na pieszo” odnaleźć coś, co nie będzie góralskim kebabem czy pangą w panierce. Skoro udało się nawet na karkonoskich kulinarnym pustkowiu (Dolina Szczęścia z przepysznym pstrągiem, po którego biegłam pod górkę z radością mając kilkanaście górskich kilometrów w nogach), to w większych miastach musi być jeszcze prościej.

Skoro więc wypadło nam zwiedzić stolicę Czech, mój risercz musiał objąć i jedzenie w Pradze. Do badania atrakcji kulinarnych podchodziłam więc z dużą dozą optymizmu, ale i ostrożności. Jedziemy do stolicy, do tego stolicy zawalonej turystami więc wpadanie z gastropułapki może być bardzo częste. Z pełną premedytacją odpuściłam więc słynną restaurację, w której jedzenie dowożą pociągi (chociaż podobno nie jest źle!). Nie kierowaliśmy się też Trip Advisorem, bo jego wyroki to najczęściej wyroki masowej publiczności, zaganianej do popularnych miejsc. Nie, nie, moi drodzy, Ania i Piotrek zamierzają w Pradze łazić po zapomnianych wzgórzach, więc będą również jeść w miejscach nie tyle zapomnianych, co raczej nieodkrytych. Nieodkrytych oczywiście z punktu widzenia poznańskich turystów. Prażanie do wszystkich polecanych miejsc wpadają tłumnie więc jeśli można – rezerwujcie stoliki!

To nie jest kraj dla wegetarian

No nie jest. Z kilkunastu wypisanych na moją listę restauracji, połowa miała albo mięso w nazwie, albo wyłącznie mięso w menu, albo chociaż tasak w logo. I chociaż w Familiadzie na pytanie “co jedzą Czesi?” pewnie poszłabym po guście ankietowanych i nadal odpowiedziała “knedliczki”, to w głębi serca wiem, a wraz ze mną wy, że Czesi jedzą głównie mięso. Po powrocie do Polski, a u południowych sąsiadów spędziliśmy raptem kilka dni, zajadaliśmy się miskami wypełnionymi sałatą i warzywami.

W Pradze co prawda mijałam kilka knajp wegańskich, ale na mojej rozpisce ich nie było, a rozpiska to rzecz święta, no kaman. W związku z tym moi drodzy wegetariano-weganie: coś tu dla siebie znajdziecie, ale jeśli nie za dużo, to wybaczcie, takie mięsne nam to jedzenie w Pradze wyszło. Jak wyjadę w bardziej warzywne rejony, to też gastromiasto upichcę, obiecuję!

DO JEDZENIA:

Naše maso

No to jest czad, moi mili. Całkiem blisko ścisłego centrum (i jedynego Lusha w Czechach!) znajduje się mięsna hybryda jakiej brakuje w Polsce. Niby to sklep mięsny, niby to rzeźnik, a niby to jeszcze knajpa. Podchodzisz do lady wypełnionej mięsem, nad którą wisi krótkie menu.

Nase Maso

Z czeskim mam tak, że udaję, że dużo rozumiem i dużo mówię, a tak naprawdę rozumiem niewiele, a mówię wymyślonym dialektem-mieszanką języków słowiańskich. Czyli miły pan i miła pani muszą nam jednak wyjaśnić co tu można zjeść. Kończymy na hamburgsie, boczku i tatarze. Wiecie co jest jeszcze fajne? Piwo z kija, które samemu sobie nalewasz i spory wybór lokalnych delikatesów w słoikach i buteleczkach.

Ale, ale! Jedzenie! Nie jest najbardziej fotogenicznie, a ja byłam zbyt głodna żeby cierpliwie pstrykać kolejne zdjęcia – nie posiadam fotek bez nadgryzionej kromki z tatarem (i bez noża, którym już, już, już chciałam dalej wyżerac), ups.

Nase maso

Uwielbiam miejsca, w których tak dużą wagę przykłada się do szczegółów – brandingu, uniwersalnie miłej obsługi czy tego żeby w sklepie z mięsem stała umywalka, bo ludzie oblizują paluchy. Naše maso oferuje bardzo proste jedzenie – w ich firmowym burgerze znajdziecie niewiele więcej niż mięso, ale smak kanapki zachwyca – mięso jest tam zresztą na tyle ważne, że aby dobrze się jego widokiem nacieszyć, kanapkę podaje się przekrojoną.

Miejsce jest oblegane, a rezerwacji nie ma (bo brakuje też klasycznych stolików), więc nastawcie się na szamę na stojąco. Punkt obowiązkowy w Pradze!

Dish Burger

Dish to podobno najlepsze burgery w mieście. Restauracja znajduje się w przepięknie hipsterskiej okolicy, o której wspominałam w moim niekulinarnym praskim poście. Jak wypada samo jedzenie?

Dish Burger

Jest pysznie, naprawdę. W przeciwieństwie do burgsów z Našego masa, tutaj mamy duży wybór smaków i obfitość dodatków. Buła – pycha, mleczna (dla Poznaniaków może się wydawać bardzo fatbobowa), dodatki odważne. Zdecydowanie warto wpaść do Disha zwiedzając Žižkov i okolice.

Eska

Czas na Karlin, przepiękną dzielnicę i moje praskie odkrycie. Pod samym zboczem wzgórza Vitkow znajduje się Forum Karlin – industrialna hala, zrobiona “na ładnie”. Częściowo biura, częściowo hala koncertowa, częściowo gastro. Co do hali koncertowej, w dniu naszych odwiedzin grał tam Korn, a wierni fani żywcem wyciągnięci z końcówki XX wieku koczowali pod salą już od 13:00.

Eska Praga

Eska jest przepięknym lokalem z piekarnią i kawiarnią (pyszna kawa!) na parterze i salą restauracyjną na antresoli. Jedzenie powstaje w otwartej kuchni, a obsługa oddaje casualowy klimat Karlina. Jedzenie jest proste, ale bardzo wyraziste, dość powiedzieć, że nigdy nie jadłam tak pełnego smaku… brokuła. Ceny są nieco wyższe niż w pozostałych polecanych w tym wpisie miejscach, ale smak dań i atmosfera restauracji rekompensują wydatki. Zdecydowanie warto odwiedzić Eskę będąc w Pradze, aby spróbować nowoczesnej czeskiej i europejskiej kuchni. Do tego można powspinać się na wzgórze!

Na zdjęciu jeden z bardziej znanych przysmaków w Esce – ziemniaki zapiekane w śmietanowym sosie:

Eska Praga

DO PICIA I JEDZENIA:

Kavárna Čekárna

Perełka ukryta u zbocza Wyszehradu. Piękny ogródek z zielenią i murem zamkowym jest idealnym miejscem na przerwę w zwiedzaniu. Nie jestem ekspertem kawowym, ale ta podawana tutaj smakowała wybornie. Do tego załapaliśmy się na zupę i spory wybór domowych ciast. Jeśli odwiedzacie Wyszehrad (a powinniście!), to nie ma wymówek!

Kavarna Cekarna

Beergeek

Uwielbiam kraftowe piwo. Nie dlatego, że się na nim jakoś specjalnie znam, ale dlatego, że w jego wykonanie zostało włożone dużo wysiłku, i tego browarniczego i tego marketingowego (oczywiście, że zdarza mi się wybierać piwo po etykietach). W Beergeeku etykiet za wiele nie widziałam, bo do wyboru było mnóstwo piw na kranach i musiałam skupić się na smaku. Poszłam w bezpieczny-pszeniczny rewir i miałam okazję spróbować dwa pyszne piwa, z czego jedno nie czeskie, ale słowackie, ojojoj. Od typowego baru z piwem rzemieślniczym, jakich sporo i w Polsce Beergeeka oddziela spójna koncepcja kulinarna. Otóż serwuje się tu skrzydełka drobiowe na wiele sposobów, które są idealną i mocno brudzącą przekąską do piwa. Świetne miejsce na wieczór.

Lokál

Lokál to właściwie lokal-instytucja. W Pradze znajduje się kilka filii tego miejsca, a każda ma swój unikalny charakter. Jeśli chcecie spróbować piwa i przekąsek w spokojniejszej atmosferze wybierzcie Lokál Hamburk położony niedaleko opisywanej już Eski. My wybraliśmy się do najtłumniej odwiedzanego przez lokalsów i turystów Lokálu na ulicy Dlouhej. Na plus – klimat wielkiej piwnej hali i super sprawna, jak na te warunki, obsługa. Uważajcie na tatara, który podawany tu jest z podsmażonym chlebem, który zawierał więcej tłuszczu niż jem normalnie przez tydzień (podejrzewam, że można poprosić o wersję ze zwykłą kromką). Samo mięso bardzo smaczne, a piwo, chociaż dość standardowe, podawane jest na kilka różnych sposobów.

Zdjęć jedzenia brak ale jest i skoncentrowana praska gastroturystka z piwem.

Ania i piwo

To tyle jeśli chodzi o nasze trzydniowe jedzenie w Pradze. Lista była jeszcze dłuższa (nie udało nam się spróbować nic ze świetnie ocenianych lokalów jak Maso a Kobliha czy Muj sálek kávy). Wraz z postępem budowy trasy S3, Praga jakby coraz bliżej Poznania więc mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja najeść się mięsa nad Wełtawą. Tymczasem powyższe miejsca polecam wam serdecznie – dorzućcie w komentarzach swoje rekomendacje ze stolicy Czech!

Przeczytaj również wpis o tych niedocenianych i tych przecenianych atrakcjach turystycznych Pragi.

You Might Also Like...

2 komentarze

  • Reply
    Małgosia
    10 stycznia 2018 at 16:29

    Świetny post! Wypisz wymaluj Praga. 😀 Mieszkam tu już jakiś czas, ale o knajpie z pociągami nigdy nie słyszałam. Wpisałam w google, no i jest. Stoi jak byk na vaclaviaku. 😀 Dziękuję więc za polecenie! 🙂

    • Reply
      Ania
      11 stycznia 2018 at 20:05

      Dzięki Małgosiu! I trochę zazdroszczę mieszkania wśród tylu smakołyków 😉

Leave a Reply