Ania w kinie

KLER – Przepraszam, ale gdzie jest ta kontrowersja?

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się tego, że najnowszy film Wojtka Smarzowskiego wywoła w Polsce tak skrajne emocje. Przecież Drogówka czy Pod mocnym aniołem weszły do kin dosyć gładko, a ich tematy były, w sensie matematycznym, dużo bardziej uniwersalnie oczerniające. W końcu policjantów jest jakieś trzy razy więcej niż księży, a alkoholików prawie siedem razy więcej niż policjantów. Można więc założyć, że Kler traktuje o grupie niszowej, a jednak na film obraziło się pół Polski, drugie pół Polski się nie obraziło, a trzecie pół Polski uznało za stosowne poinformować na Facebooku, że trochę się obraziło, ale jednak nie do końca.

Nic dziwnego, że poszłam na Kler z lekkim niepokojem – może rzeczywiście Smarzola poniosło i będzie to sensacyjno-komediowa przejażdżka po dowcipach z brodą (i sutanną)? Dwie godziny i kilka minut później miałam za sobą następujące statystyki: zero chichotów, ze dwa przewrócenia oczami (o tym później), zachwyt nad tym, że wreszcie wszystko słychać i przekonanie, że absolutnie nie rozumiem o co wam wszystkim chodzi.

Tekst nie zdradza istotnych fabularnie szczegółów filmu, więc można go przeczytać przed pójściem do kościoła do kina.

Zacznijmy więc od rozprawienia się z tematem kontrowersyjności. Czytacie Rychtyga więc zwracam się do was jako do entuzjastów myślenia i suchych żartów więc nie będę karmić was tłumaczeniem, że film to jest film i może być o czym chce. Przeskoczmy więc kwestię tego, że na ekranie oglądamy (współ)napisaną przez reżysera rzeczywistość, która nie musi być rzeczywistością dokumentalną.

Jakie więc kontrowersyjne kwestie poruszane są w filmie? Spróbuję napisać to szeptem: pojawią się w filmie bohaterowie, którzy nad wykonywany zawód przedkładają miłość do pieniędzy, tacy, którzy łamią celibat i tacy, którzy nadużywają alkoholu. Oj, Aniu a co z tą pedofilią, przecież to film o tym, że wszyscy księża to pedofile? Owszem, w filmie jest pedofilia, jest jeżdżenie samochodem pod wpływem alkoholu, jest korupcja. Wszystko to są przestępstwa (ew. wykroczenia) i jeśli ktokolwiek ma wątpliwości co do tego, że potępianie ich jest w porządku, to przepraszam, ale niech dokładnie przejrzy się w lustrze i spróbuje ponownie namagnesować własny kompas moralny. Nawet gdyby Kler był li i jedynie przeglądem grzesznych, płytkich i do cna przesiąkniętych złem postaci, to trudno byłoby powiedzieć, że to film, który nie miał prawa powstać – bo filmy ogólnie mają prawo powstać, to już ustaliliśmy akapit temu. Widzicie, kwestia jednak w tym, że Kler takim jednowymiarowym filmem nie jest.

W mikrorecenzjach (np. Facebookowych wpisach) o Klerze nie mogę znieść dwóch co prawda

  1. Co prawda jestem osobą wierzącą, ale film i tak akceptuję, mimo, że pokazywał księży-pedofilów/pijaków/złodziejów. Trochę to przerażające, nie sądzicie? Cała nadzieja w tym, że np. śmiertelnie potrąconym na drogach wierzącym pieszym ulgę przyniósł fakt, że na drugą stronę przeniósł ich pijany ksiądz, a nie jakiś pijany nauczyciel czy o-rany-to-by-było pijany ateista.
  2. Mówienia o tym, że film jest co prawda jednostronny. Takie opinie zatrzymuję od razu. Kler jest każdy, nawet niech już będzie, że kontrowersyjny, ale nie jest jednostronny. To bodaj największa zaleta tego filmu, więc poświęcę jej cały wysmarowany akapit poniżej, zapraszam:

W dyskusjach o Klerze dużo słyszy się o tym, że oho będzie pedofilia i inne przewinienia. Mniej słyszy się o tym, że właściwie nie ma w filmie bohatera jednostronnego. Jeśli nawet za takiego uznamy Gajosa-biskupa, to potraktujmy go jako miarkę, dzięki której możemy lepiej ocenić pozostałe postaci. W skali od 0 do Mordowicza jak blisko totalnego zepsucia jesteś? Cała reszta bohaterów, na czele z trójką, której wspólne imprezowanie oglądamy w pierwszym akcie filmu nie jest czarno-biała. Są bohaterowie, których bardzo łatwo rozgrzeszyć, w ogólnym rozliczeniu uznać wręcz za pozytywnych, ale są też tacy, którzy zmuszają nas do głębszych przemyśleń. Smarzowski umiejętnie sprawdza nas i zadaje te same pytania, które zadawał sobie Raskolnikow – czy jedna śmierć w zamian za sto żywotów to rzeczywiście taki trudny rachunek? Czy obiektywnie przestępcze czyny, zagrożone karą pozbawienia wolności, można usprawiedliwiać “większym dobrem” – dla dzieci, dla wiernych, czy w końcu dla całego kraju? Czy spowiedź, obecna w filmie w co najmniej kilku, niekoniecznie konfesjonalnych formach to najlepsze co może zrobić udręczony człowiek? Czym jest rozgrzeszenie i od czego tak naprawdę nas zwalnia? Reżyser każe nam przeskakiwać z wymiaru czysto katolickiego w wymiar ludzki, każdego z głównych bohaterów dosłownie rozbiera z sutanny.

Nie brakuje w Klerze scen, które przypominają nam o istniejących postaciach czy sytuacjach, które znamy z historii i telewizji informacyjnych. Ktoś zobaczy Tadeusza Rydzyka, ktoś Henryka Jankowskiego, ktoś Agnieszkę F. z Zabrza. Interpretacje te, jednak, nie wydały mi się nachalne, a raczej zależne od własnych doświadczeń i znajomości źródeł. Ja we wrześniu połknęłam kilka świetnych polskich reportaży w tym Wściekłego psa Tochmana i Polska odwraca oczy Justyny Kopińskiej, oba zbiory zawierały historie, których echa odnajdywałam w filmie.

Ale skoro już jesteśmy przy nieco nachalnych treściach, to moim największym zarzutem w stosunku do Kleru jest kilka scen niepotrzebnie dopełniających coś, czego i tak się domyślaliśmy. Trochę wiary w widza i widzkę panie Smarzowski! Ja chciałam po seansie dyskutować o tym, czy a myślisz, że on? A teraz właściwie wszystko już wiem.

Warto iść na Kler, nie tylko żeby kiedyś opowiedzieć wnukom, że miało się swój udział w rekordzie frekwencyjnym. Warto dlatego, że to film mądry i dobrze zrobiony. A czy jest tam całe mnóstwo kontrowersji? Według mnie nie, ale ciekawa jestem co na to Rychtyg-publiczność. Dawajcie znać w komentarzach!

You Might Also Like...

6 komentarzy

  • Reply
    Jędrzej
    21 października 2018 at 18:10

    O, na to czekałem! Cała ta fejsbukowa burza wokół filmu jakoś mnie zniechęcała, ale po przeczytaniu tej recenzji czuję się zachęcony do obejrzenia 😉 Z tego co piszesz zwolennikom intryg pewnie faktycznie trochę zabawa została popsuta wyjaśnieniem wszystkiego od A do Z. Natomiast ja mam problem z łączeniem oczywistych faktów na filmach więc miło, że tutaj wszystko jasne i podane na talerzu 😀
    Dzięki za fajną recenzję!

    • Reply
      Ania
      22 października 2018 at 09:25

      Super! Daj znać jak wrażenia po seansie!

  • Reply
    nieśmigielska
    21 października 2018 at 18:26

    jak można się domyślić, nie należę do zgorszonych tym filmem. bardziej gorszyła mnie dosłowność i przerysowania, zgadzam się, że smarzowski mógł kilka razy odpuścić wykładanie kawy na ławe i wyszłoby to tylko na dobre temu filmu.
    w sensie, że:
    jak slychać radio – to maryja, jakby księża nic innego nie słuchali w życiu
    jak telewizja – to akurat arcybiskup przemawia,
    jak rozmawiają dwaj klerycy – to tylko o tym, co w seminarium

    taka przesadna szczegółowość mnie zniechęcała momentami.
    no i koncówka, należę do grona przeciwników ostatniej 10 sekund. temat taki powazny, postacie takie wielowymiarowe, a końcówka taka, że śmiechłam, choć nie chciałam. serio z tym trójkątem?

    ps: Ania, ogladasz the good place na netflixie? jak oglądasz, to coś napisz pls, bo jestem ciekawa Twojej opinii.
    jak nie oglądasz, to zacznij, bo imo sztos!

    • Reply
      Ania
      22 października 2018 at 07:13

      Zgadzam się z końcówką – trójkąt bardzo zły. Oglądam the Good Place i będzie o nim pisane niedługo!

  • Reply
    Magdalena
    22 października 2018 at 13:33

    Wczoraj obejrzałam i zadałam sobie pytanie co w tym filmie jest kontrowersyjnego. To co pokazał Smarzowski to już dawno wiedziałam. Nie ma czym się oburzać…

    • Reply
      Ania
      22 października 2018 at 18:26

      Widzę, że się zgadzamy 🙂

Leave a Reply