Podróże USA Roadtrip

Podróż do USA – podsumowanie w pytaniach i odpowiedziach

Nasza podróż do USA miała miejsce już prawie rok temu. I naprawdę trudno w to uwierzyć, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze nie obejrzałam nawet wszystkich filmików, które nagraliśmy na miejscu. Materiału tekstowego wystarczyło również na kilka miesięcy blogowych relacji – wszystkie można znaleźć pod tym linkiem. A w kolejce czeka jeszcze tekst o tym jak zjeść Kalifornię! Póki co, w ramach podsumowania objazdowej relacji tekst, który powstał we współpracy z towarzyszem mojej wielkiej amerykańskiej podróży. Towarzyszem, którego należało dopuścić do głosu, bo zawsze udziela przemyślanych odpowiedzi na wszelakie pytania. Ostrzegam również, że są to zazwyczaj odpowiedzi bardzo skondensowane. A czasem najlepsze odpowiedzi mam ja. Tak pisze Piotrek, a on udziela przemyślanych odpowiedzi!

Skoro to Q&A, to muszą być też tytułowe pytania – te wymyśliłam sama, próbując ubrać naszą podróż do USA w miarę praktyczne i wartościowe podpowiedzi dla potencjalnych turystów. Nie będzie więc pytania o to jakim smakiem jogurtu jest Kalifornia (awokado, no pewnie). Na pytania odpowiadaliśmy osobno, nie było też tury korektorskiej, nawet kiedy okazało się, że każde z nas inaczej rozumie potrzeby czytelników w zakresie objętości odpowiedzi. Pisanie może i było niezależne, ale odpowiedzi są często wyjątkowo zbieżne – hej, macie podwójną pewność, że to potwierdzone info.

To zaczynamy!

Najlepsze miejsce w USA?

Ania: San Diego wypełniło całą amerykańską checklistę. Było słońce, ale nie takie, że chciałam umierać. Było jedzenie takie, że o mateńko mogę tak jeść już zawsze. Była pusta plaża, pocztówkowy zachód słońca, zimne kraftowe piwka i w ogóle Kalifornia, no bo co w końcu (kurczę blade).

Piotrek: San Diego

Najsłabszy punkt wycieczki?

Ania: Vegas, co nie było ogromnym zaskoczeniem. Spodziewałam się kiczu, atmosfery niespełnionych marzeń i turystycznego piekiełka. To dostałam.
Nie sposób zapomnieć też jeszcze łez Amerykanów po masowej strzelaninie w Las Vegas, która miała miejsce jeszcze w czasie naszej wizyty w USA.
Nocleg w LV był noclegiem typowo tranzytowym i jako taki mogę pobyt w Vegas polecić, rzeczywiście jest po drodze do atrakcji Arizony. Jeśli jednak śnią wam się eleganckie kasyna i atmosfera beztroskiej imprezy, to my ich nie widzieliśmy, może na innych piętrach były.

Piotrek: Vegas

Czas na mały przypis redakcji – zaczynacie chyba czuć w jakim kierunku zmierza to Q&A?

Żałuję, że nie zobaczyliśmy/zrobiliśmy:

Ania: Jedzenie! Na liście miałam jeszcze bardzo wiele restauracji, budek, foodtrucków i barów. Ale nie dało się, nie dało! Trochę żałuję też, że nie korzystaliśmy bardziej z atrakcji napotykanych po drodze – co jakiś czas kusił nas jakiś brzoskwiniowy sad, gdzie samemu można zebrać owocki, albo kolejne pustynne przemysłowe miasteczko, gdzie na pewno mieszkali ludzie rodem z tych wszystkich filmów o futbolu. Ale kiedy, kiedy to wszystko wcisnąć? Ach, no i smutno mi, że przepiękna i krajobrazowa droga nr 1 była akurat w remoncie.

Piotrek: Zachodu słońca nad Tunnel View

Najpiękniejsza trasa?

Ania: Góry nie, bo chociaż piękne, to jednak robiło mi się też pięknie niedobrze po tych wszystkich zakrętach. Pustynie nie, bo chociaż widoki były iście epickie, to kilkaset kilometrów prosto robi się trochę nużącą wycieczką. Ale wiecie gdzie nie marudziłam? Na licznych odcinkach, które w sposób obrazowy tłumaczyły nam, że Kalifornia to jednak Golden State. Takie połacie złota trafiały się często – w okolicach Fresno i Bakersfield było ich chyba najwięcej?

Piotrek: Złote wzgórza po drodze z Yosemite do Fresno (albo z Fresno do Bakersfield, nie pamiętam dokładnie) + konkurs najdłuższych prostych w drodze z Bakersfield do Death Valley.

Nigdy nie zapomnę widoku…

Ania: Trudno przebić moment, w którym zza zakrętu wyjrzał Golden Gate – wielgachny, rudy i wcale nie za mgłą (brawo my!). To jak wieża Eiffela – może ostatecznie nieco wymykać się wysokim oczekiwaniom, ale pierwotne zatkanie musi być.

Piotrek: Z Glacier Point.

Glacier Point - Podróż do USA

Przereklamowane miejsce:

Ania: Trochę boli, że to piszę ale jednak – Venice Beach, Los Angeles. Jasne, jest plaża, słynny skatepark, przepiękne sklepy papiernicze. Ale oprócz tego sporo jest turystycznego kiczu, zapach różnych dziwnych substancji i poczucie, że prawdziwi cool ludzie to już dawno przenieśli się gdzie indziej (pewnie do San Diego).

Piotrek: Vegas

Najlepszy posiłek?

Ania: Nie jest łatwo wybrać najlepszej gastroprzygody wyjazdu, który na próbowaniu Ameryki drogą żołądkową się w dużej mierze opierał. Biorąc pod uwagę jedzenie + klimat + współczynnik “mogłabym codziennie”, wygrywa City Tacos z San Diego. Ja w ogóle jestem wielką fanką wszystkiego w tempurze (i to nie jest wcale przesada, bo kalarepę w tempurze też jadłam), a chrupiące owoce morza ze świeżymi dodatkami, sosami i do tego jeszcze we wtorkowej cenie, to jest miks, który wygrywa całą podróż do USA.

Piotrek: Fish Tacos w San Diego

Fish tacos - Podróż do USA

Hit zakupowy z USA?

Ania: Te wszystkie piękne mazidła z Sephory/Ulta Beauty, których nie ma w Polsce. Nie było łatwo wybrać, co ostatecznie przywieźć do kraju – na szczęście nie ma takiego dylematu, którego nie pomoże rozwiązać milijon influencerek z YouTube’a. Następnym razem oszczędzam pół roku i biorę osobną torbę na takie przyjemności.

Piotrek: Black hoodie z American Giant (100% made in USA), na którą się nakręciłem po obejrzeniu pierwszego sezonu Mr. Robot (okazuje się, że to jednak inna marka, ale bluza i tak robi robotę).

Czego brakuje teraz w Polsce?

Ania: Czasem zjadłabym hot-doga z relishem – jeden słoiczek nawet przywieźliśmy, ale albo był kiepski, albo nad Wisłą wszystko smakuje gorzej. Poza tym brakuje trochę szerokich dróg, otwartego horyzontu i poczucia bycia w filmie, który nie jest filmem moralnego niepokoju.

Piotrek: Fish tacos

Szkoda, że przed wyjazdem nikt mi nie powiedział, że:

Ania: Ależ ja wiedziałam o wszystkim! W niektóre rzeczy tylko nie do końca wierzyłam.
Jest trochę rzeczy, które większość wyjeżdżających i tak wie, ale dopiero zobaczenie ich na żywo przekonuje, że to była prawda objawiona. Więc jeśli czytacie to przed pierwszym wyjazdem do Kalifornii to naprawdę weźcie sobie do serca, że:
– Yosemite jest miejscem, które zapiera dech w piersiach i trzeba je zobaczyć
– w San Francisco jest szokująco wielu bezdomnych, a do Tenderloin nie należy się zapuszczać, chyba, że idąc po pączki,
– Los Angeles jest przeogromne, bez samochodu nie masz szans wydobyć się z dzielnicy, w której mieszkasz,
– w większości restauracji porcje są zdecydowanie większe niż przeciętna Ania jest w stanie zjeść.

Piotrek: Wszystko wiedziałem, a jak nie to mi powiedziała Ania.

Na podróż do USA niepotrzebnie spakowaliśmy:

Ania: Połowę ubrań – raz, że mi nie chciało się przebierać w zbyt efektowne stylizacje, a dwa, że rzeczywiście w USA można kupić ubrania w niezłych cenach i przywieźć w ramach pamiątki.

Piotrek: Obyłoby się bez kompa, bo wszystko załatwiliśmy w telefonie. Ale bez telefonu z internetem już by się nie obyło.

Drogi w USA

Następnym razem muszę zobaczyć:

Ania: Całą resztę USA, a potem najlepiej od nowa! Ale jeśli mam ubrać moje amerykańskie marzenia w priorytety to:
Południe! Southern gothic, futbol i to jedzenie!
Bezludzie – Dakoty, Idaho, Wyoming. Od kiedy poczytałam więcej o Korczaku Ziółkowskim marzę o powstaniu twarzą w twarz z Szalonym Koniem.
Utah i przyległości – w naszym przejeździe po parkach narodowych zatrzymaliśmy się na granicy wyznaczonej przez Wielki Kanion. A za tą niebylejaką miedzą czekają inne naturalne wspaniałości.

Piotrek: Więcej małomiasteczkowej Ameryki, najchętniej na południu.

That’s a wrap!

Nie wiem czy jestem genialnym gospodarzem czy raczej blogową chu*ową panią domu, skoro mój gość otrzymał sumarycznie jakieś 10% przestrzeni treściowej w tym wpisie. Ale, ale! Odpowiedzi obu autorów są starannie przemyślane (jedni myślą pisząc, inni myślą myśląc), więc mam nadzieję, że będą dobrym kierunkowskazem dla tych wybierających się w podróż do USA. A ja wracam do filmików, bo póki ich nie obejrzę, to na złożenie też nie ma co liczyć.

You Might Also Like...

6 komentarzy

  • Reply
    Magdelena | palm tree view
    3 sierpnia 2018 at 06:47

    ale świetny format! mogę ukraść do siebie?
    oczywiście, z linkowaniem do inspiracji – rychtyg, a jak! <3

    • Reply
      Ania
      3 sierpnia 2018 at 08:10

      Oczywiście! Jestem ciekawa Twoich odpowiedzi 🙂

  • Reply
    nieśmigielska
    3 sierpnia 2018 at 09:06

    znam skądś ten styl. chyba Piotrek się konsultowal z Tomaszem przy tych odpowiedziach.

    • Reply
      Ania
      7 sierpnia 2018 at 12:16

      if:
      informacja przekazana
      then:
      wystarczy pisania

  • Reply
    Micha
    4 sierpnia 2018 at 12:42

    I żaden test na zgodność charakterów nie jest już potrzebny:)

    • Reply
      Ania
      7 sierpnia 2018 at 12:14

      Jedynie zgodność stylistyczna nie przeszła 😉

Leave a Reply