Ludzie

Tylko moje imieniny

Anny obchodzą imieniny tylko raz w roku, 26 lipca. Zawsze w wakacje. Zawsze przy krótszym boku stołu w pokoju babci. Ciocie, panie, babcine koleżanki przychodziły z kwiatami dla Anny i słodkim drobiazgiem dla małej Ani. Lub Anuni, dla babci była “Anunia”. Na imieniny zawsze był placek, najlepiej z truskawkami i galaretką. Mama ganiała mnie, kiedy od rana pytałam czy już można placek: dla gości, mówiła. Babcia zawsze kroiła i mówiła, że najpierw jedzą domownicy. Tak zawsze robiła ona i jej cztery siostry.

Babcia z siostrami
od lewej: babcia Ania, ciocia Krysia, ciocia Teresa, ciocia Alutka, ciocia Irena

**

Zaciera mi się głos, wygląd pamiętam taki, jak na fotografiach. Najlepiej pamiętam ciężar. Zawsze chciała witać i żegnać mnie na stojąco, ale w ostatnich latach nie dawała rady się szybko podnieść. Chwytała mnie za ramię, a ja podnosiłam ją i ten ciężar pamiętam najlepiej.

**

Babcia miała rower, czerwoną damkę. Na bagażniku kładła brązową poduszkę wyszywaną w szlaczek. Przyjeżdżała po mnie do przedszkola, sadzała na poduszce i wracałyśmy razem rowerem. Kiedyś mama powiedziała mi, że babcia już nigdy po mnie nie przyjedzie na rowerze bo jest na to zbyt słaba. Przyzwyczaiłam się, że przychodzi po mnie pieszo. Pewnego dnia zobaczyłam, że czeka pod przedszkolem z szelmowskim uśmiechem. Za sobą chowała rower i poduszkę, na której jeszcze raz zawiozła mnie do domu.

Babcia i wnuki
Babcia z moim bratem ciotecznym Sławkiem i ze mną

**

Mieliśmy w domu kota – Kitkę. Ja mieszkałam wtedy w maleńkim pokoiku u babci. Miałam łóżko złożone z dwóch foteli i dwa malutkie okna, przez które było widać podwórko. Były wakacje, Kitka wyszła na dwór i nie wróciła, bezowocne poszukiwania trwały już kilka dni. Codziennie chodziłam spać z płaczem, że mój kot już nie wróci. Pewnego ranka obudziło mnie powolne otwieranie drzwi pokoju. Otworzyłam oczy, a zza drzwi wychylił się kot trzymany na rękach szeroko uśmiechniętej babci. Okazało się, że Kitka spędziła kilka dni u sąsiadów.
Jeśli miałabym wskazać moment najbardziej bezbrzeżnej radości w moim życiu, to byłaby to właśnie ta chwila.

Przedszkole
Dzień babci w przedszkolu

**

Od kiedy pamiętam w przedniej kieszeni fartucha miała paczkę papierosów. Mimo to, mało kto wiedział, że pali. Mówiła mi, że w kieszeni ma jakieś pudełko, ale nigdy nie chciała pokazać jakie. Kiedyś w nocy obudziłam się i nie znalazłam w pokoju babci. Wyszłam z mieszkania na klatkę schodową i zobaczyłam, że stoi w koszuli nocnej przy oknie i pali. Rano powiedziałam jej, że chyba ją widziałam z papierosem, ale może mi się przyśniło. Z radością zgodziła się być snem na jawie.

Mundur harcerski babci
Przymierzam harcerski mundur babci

**

Był czerwiec 1994 roku. Babcia była zachwycona nowym radiem, które po raz pierwszy usłyszała w Bydgoszczy. Opowiedziała mi jakie ono jest potrzebne i wspaniałe, bo może modlić się nawet kiedy czuje się zbyt słabo na pójście do kościoła. Niestety radio miało tylko zasięg lokalny.

Tego dnia czuła się dobrze, poszła na strych wieszać pranie, ja zostałam i oglądałam wiadomości telewizyjne. Do dziś pamiętam radość, z jaką pobiegłam do niej na strych krzycząc Babciu! Radio Maryja dostało koncesję! Od tej pory babcia mogła słuchać radia też w Krajence. Z dzisiejszej perspektywy to strasznie ponure wspomnienie, bo przez lata radio przedstawiało wizję świata, zapewniającą babci mnóstwo nerwów. A mój stosunek do niego zmienił się diametralnie, tak jak diametralnie zmienił się kierunek nadawania samego radia. Mniej Boga, więcej człowieka.

**

Kiedy w 2007 roku niespodziewanie zmarł dziadek, wpadałam w prawdziwą histerię na myśl o tym, że mogłoby zabraknąć też babci. Mojej babci, najważniejszej osoby najważniejszych lat życia. Musiał w końcu przyśnić mi się dziadek i powiedzieć, że jeszcze babci nie zabiera, wtedy dopiero przestałam panikować.

Przez ostatnie 10 lat racjonalizowałam sobie nieuchronną śmierć babci. Tłumaczyłam, że ma już tyle lat, że strasznie cierpi. Że oprócz fizycznego bólu jest też ciągły stres i niechęć do tej części otaczającego ją świata, którą akurat krytykują media quasikatolickie. Że babcia się boi, co powiedziała mi ostatnio przez łzy, że ja nie pójdę do nieba. Że z każdym rokiem traci dystans, że przyjdzie czas, w którym nie będziemy umiały ze sobą rozmawiać.

Na szczęście to nie przyszło. Kilka miesięcy temu powróciłam do tradycji regularnego dzwonienia tylko do babci. Nie do mamy-daj-babcię-do-telefonu. Do babci. Za każdym razem żegnała się łamiącym ze wzruszenia głosem, a ja udawałam, że ja nie.

**

Od kiedy wyjechałam na studia, babcia stała się babcią wszystkich moich przyjaciół. Każdy kto przyjeżdżał był wyściskany, każdy kto wyjeżdżał był obdarowany wydzierganym kotkiem, misiem czy poduszką. Każdy pytał mnie co u mnie i co u babci. Naszej wspólnej.

**

Kiedy wiadomo już było, że jest źle, wydawało mi się, że trzymam się całkiem nieźle. Zrobiłam sobie obiad, ale chciałam jeszcze się wykąpać. Poszłam więc do pokoju i zawinęłam pojemnik z obiadem w koc. Spojrzałam na ten obiad w kocu, najbardziej babciową rzecz w historii i pękłam.

Ania z babcią
Nasze ostatnie wspólne zdjęcie, czerwiec 2017.

**

Jej historia jest niesamowita: filmowa i jednocześnie zbyt filmowa na film. 13 lipca nad ranem przyśniła mi się. We śnie wspólnie sprzątałyśmy nagrobek dziadka, babcia pouczała, że ma lśnić jak Hollywoodzie. Babcia zawsze wiedziała, że coś się dzieje dzięki snom, więc wcale się nie zdziwiłam, kiedy chwilę po przebudzeniu zadzwoniła mama, że babci już nie ma, że zmarła we śnie dwie godziny wcześniej.

Doskonale rozumiem, czemu odeszła w lipcu. Wydaje mi się, że całe moje dzieciństwo to lato, a dzieciństwo to babcia. I placek z galaretką przy krótszym boku stołu. W tym roku obchodziłam imieniny po raz dwudziesty ósmy, ale po raz pierwszy to były tylko moje imieniny.

Jej historia musi żyć – więcej przeczytacie o niej w przepięknym tekście mojej mamy i u mnie, jak tylko pozbieram. I historię i się.

You Might Also Like...

5 komentarzy

  • Reply
    Lena
    10 września 2017 at 18:24

    Wspomnieniowe wpisy są trudne, ale przynoszą ulgę i są piękną retrospekcją… Wiem co pisę, bo 2 lata temu po długiej chorobie odeszła moja mama.

    • Reply
      Ania
      10 września 2017 at 18:56

      Masz rację, nosiłam te skrawki wspomnień i, kiedy je spisałam, poczułam się dużo lepiej. Pozdrawiam Cię!

  • Reply
    Narwany
    12 września 2017 at 16:04

    To nie jest zwykły tekst tylko piękna historia, pełna osobistych przeżyć. Na pewno mnóstwo wysiłku kosztowało Cię to, żeby ją tutaj opisać a tak naprawdę tylko Ty wiesz, jakie emocje kryją się w tym tekście. Babcia na pewno jest dumna z takiej wnuczki 🙂

  • Reply
    Krzysiek
    12 września 2017 at 20:34

    Pamiętam Twoją Babcię, Twojego Dziadka zresztą także. I nie wiem, co napisać. Nieważne, i tak by wyszedł jakiś banał. W każdym razie pamiętam. Z jak najlepszej strony.

  • Reply
    Basia
    14 września 2017 at 18:07

    Piękne wspomnienia. Ja pamiętam Panią Anię z pierwszej klasy w roku 1960. Rozpoczęła naszą znajomość od uścisków z każdym uczniem i słów ” w szkole będę waszą mamą”. Tą mamą była do końca. Piękna postać.

Leave a Reply